W cieniu ekranów i wygórowanych oczekiwań. Gdzie gubimy nasze dzieci?

ŚWIATOWY DZIEŃ ZDROWIA PSYCHICZNEGO

Kilka szybkich refleksji….

Ostatnie tragiczne wydarzenia w Polsce – niebezpieczne challenge, ataki i zabójstwo z udziałem młodych ludzi – sprawiły, że po raz kolejny na tapet wraca kwestia dostępu do mediów społecznościowych oraz kondycji psychicznej naszych nastolatków i wchodzących w dorosłość młodych ludzi. Jestem po kilku niezwykle wartościowych i fantastycznych rozmowach z samą młodzieżą, psychologiem, psychoterapeutą, a także z racji zawodu … kuratorem sądowym. Wnioski z nich płynące dają do myślenia i wyraźnie pokazują, że problem leży znacznie głębiej, niż powszechnie oceniamy.

Jak widzi to młodzież?

Z perspektywy nastolatków relacje rówieśnicze w realnym świecie praktycznie nie istnieją lub są drastycznie spłycone. Nie ma pytań, odpowiedzi,   „Co u ciebie, jak się czujesz”, rozmów. Każdy z nich zamyka się we własnym, cyfrowym świecie. Młodzi ludzie potwornie boją się przyznać do niewiedzy przy klasie na lekcji, poprosić o pomoc z obawy przed ostrą oceną-bo jak to, że inni rozumieją, a ja nie.  Hejt, szydzenie i wyśmiewanie słabszych stały się w ich środowisku zjawiskiem na porządku dziennym. Żyją w ciągłym napięciu i paraliżującym strachu przed odrzuceniem przez grupę. Brak jest nawiązywania nowych znajomości lub nie potrafią tego robić.

Perspektywa psychologa: Kryzys rodziny.

Z punktu widzenia psychologa główną przyczyną dzisiejszych dramatów jest rozkład wartości rodzinnych. Kupienie nastolatkowi smartfona za kilka tysięcy złotych nie zastąpi szczerej rozmowy i nie poprawi relacji domowych. Rodzice próbują maskować braki obecności drogimi gadżetami. Aby realnie pomóc młodemu pokoleniu, pracę należałoby zacząć od „naprawy” samych dorosłych – nierzadko potrzebna byłaby im swoista terapia wstrząsowa, by uświadomili sobie, jak bardzo oddalili się od swoich dzieci.

Perspektywa psychoterapeuty: Życie bez granic

Psychoterapeuta dodaje do tego kolejny kluczowy element układanki: dramatyczny brak stawiania granic. Dzieci rosną w wychowawczej próżni, bez jasnych zasad, które przecież są naturalnym drogowskazem kształtującym poczucie bezpieczeństwa. Współczesna młodzież kompletnie nie potrafi radzić sobie z porażką, ponieważ od najmłodszych lat jest poddawana gigantycznej presji i programowana wyłącznie na sukces. Pytanie tylko: czy to jest ich własny sukces, czy może realizacja niespełnionych ambicji rodziców? Dzieci muszą mieć postawione granice, muszą wiedzieć juz od najmłodszych lat co to jest odpowiedzialność, a także wiedzieć że rodzice stoją za nimi murem, ale nie beda wyręczane we wszystkim ponieważ maja być samodzielne.

Perspektywa kuratora sądowego: Kiedy wkracza system, jest już za późno.

Obrazu dopełnia wstrząsająca perspektywa kuratora sądowego. Gdy sprawa nastolatka trafia na wokandę i w jego życiu pojawia się nadzór sądu, najczęściej mamy do czynienia z wieloletnimi, narastającymi zaniedbaniami. Zauważalna jest całkowita niewydolność wychowawcza, a często także i bezradność rodziców, którzy próbują obarczyć winą szkołę, rówieśników, internet – wszystkich, tylko nie siebie. Brakuje im elementarnych umiejętności egzekwowania nawet najprostszych zasad, a wymiar sprawiedliwości traktują jako „straszak” czy „instytucję wychowawczą z zewnątrz”. Co gorsza, powszechne u młodych ludzi poczucie całkowitej bezkarności w internecie płynnie przenosi się na świat realny. Dzieci nie rozumieją wagi swoich czynów, dopóki konsekwencje nie zrujnują im życia.

Do tego wszystkiego dorzuciłbym jeszcze pokutujący od lat mit (sic!)„bezstresowego wychowania” oraz… powszechną ucieczkę nas, dorosłych, od trudów odpowiedzialnego rodzicielstwa.

W pogoni za statusem, karierą i własnym komfortem, daliśmy sobie wmówić, że bycie kumplem dziecka jest ważniejsze niż bycie jego autorytetem. Tymczasem młody człowiek nie potrzebuje w domu kolejnego rówieśnika – potrzebuje stabilnego, mądrego przewodnika. Kiedy w realnym świecie brakuje zdrowych wzorców, uwagi i czasu, dzieci szukają akceptacji w sieci. Tam jednak natrafiają na bezlitosne algorytmy promujące patologiczne zachowania, skrajności i iluzję idealnego życia.

Ograniczenie dostępu do niektórych aplikacji to krok w dobrą stronę, ale nie rozwiąże problemu, jeśli nie zmieni się fundament. Zanim zaczniemy obwiniać wyłącznie internet za tragedie wstrząsające Polską i Światem, musimy zadać sobie trudne pytanie: co my zrobiliśmy, by nasze dzieci czuły się u nas na tyle bezpiecznie, by nie musiały szukać ucieczki w wirtualnej rzeczywistości? Czas przestać żyć z dziećmi obok siebie, a zacząć żyć z nimi naprawdę.

Czy nie warto …. ?

Sami musimy znaleźć na to odpowiedź…

…i  oby jak najszybciej.